Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Pod wieczór musieli wyruszyć na dworzec. Opiekun ulokował ich w wielkim furgonie przewozowym jak śledzie w beczce i odstawił na Westbahn . Tam kupił
Judymowej bilety do samego Winterturu w Szwajcarii, a gdy wyczekiwali na drugi dzwonek - prędko ją uczył rozmaitych słów niemieckich. Przede wszystkim kazał jej spamiętać dwa: umsteigen i Amstetten. Wlepiał w nią swe wyłupiaste, blade oczy i poruszając grdyką szyi, gadał:
- Amstetten - to jest stacja, gdzie będziecie przesiadali na Zug, co rznie do Salzburga - a umsteigen - to znaczy przesiadać. Pytajcie się c i ę g i e m. konduktora: Amstetten? Amstetten? Jak powie, że tak, albo kiwnie głową, wtedy przesiadać na Zug do Salzburga - umsteigen! Rozumiecie?
- Rozumiem... - szeptała Judymowa drżąc ze strachu.
Uczył ją prócz tego kilkunastu niezbędnych wyrazów, gdy wtem uderzył drugi dzwonek. Tłok ludzki walił się we drzwi i do wagonów.
Towarzysz Kincel znalazł dogodne miejsce i zdobył je dla swych protegowanych nie bez trudu. Przy okazji stoczył kłótnię z jakimś grubasem, który na tę właśnie ławkę usiłował się wpakować. Judymowa nie rozumiała, rzecz prosta, o co chodzi, ale z tonu mowy wnosiła, że ma się na awanturę. Zaczęła tedy prosić swego przewodnika, żeby dał spokój, gdyż bała się teraz wszystkiego. Towarzysz Kincel udobruchał się. Dzieci ulokował, pakunki złożył na górnej ławce i ciągle jeszcze uczył Judymową. Ale oto trzeci dzwonek rozległ się jakby krótki zły krzyk i towarzysz zgasł w wąskich drzwiach przedziału.