Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Natalka - mówiła panna Joanna - odjechała z domu bez wiedzy babki.
- Czy sama?
- Nie.
- Z panem Karbowskim?
- Tak... z panem, z panem... Karbowskim. Mówiła otulając się zarzutką, jakby ją przejmowało dręczące zimno.
- Biedna babunia... Tak strasznie nad tym cierpi.
Poszła zaraz na grób pana Januarego i leżała w kaplicy krzyżem. Nie wiedzieliśmy... nie wiedzieliśmy, gdzie jest. Taki popłoch!
- No, a skądże wiadomo?
- Pan Worszewicz powziął skądś wiadomość jeszcze wczoraj, że Natalka odjechała do Woli Zameckiej. Nie mogę zrozumieč, skąd to mógł wiedzieć. To taki bystry człowiek... Domyślił się, że wezmą ślub w tym właśnie kościele, ,w Woli. Jest tam ksiądz, jakiś, podobno, niesympatyczny. I rzeczywiście... Zgodził się dać ślub. Widać na tej podstawie babunia wysłała mię wczoraj na noc. Pojechałam niezwłocznie. Pędziliśmy co koń skoczy, ale wszystko na nic. Istotnie tam ślub wzięli. Gdym przyjechała, już było po wszystkim: wyjechali. Kazali powiedzieć, gdyby się ktoś dopytywał, że jadą wprost za granicę.
- Proszę pani, to było... Może było do przewidzenia, nie to właśnie, ale coś w tym rodzaju.