Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- A więc jedziemy do Wersalu. Bagatela! Do samego Wersalu... Jedziemy tramwajem jakimś tam a pan z nami. Zanim Judym zdołał zebrać myśli, dodała:
- Już babcia orzekła, że malgré tout może pan jechać...
- Wanda! - z rozpaczą prawie zgrzytnęła pani Niewadzka rumieniąc się jak dziewczątko Po chwili zwróciła się do Judyma i usiłowała wywołać przyjazny uśmiech na drżące jeszcze wargi:
- Widzi pan, co to za diabeł czubaty, choć już dopomina się o długą suknię...
- Czy istotnie pozwoliłyby panie towarzyszyć sobie do Wersalu?
- Nie śmiałabym prosić pana, bo to może przerwie zajęcia, ale byłoby nam bardzo przyjemnie.
- Bynajmniej... Byłbym wielce szczęśliwy... Tak dawno... - bąkał Judym
- Panie, o dziesiątej! - rzekła do niego panna
Wanda z palcem wzniesionym do góry i wykonywując oczami cały szereg plastycznych znaków porozumienia.
Doktor już lubił tę dziewczynę zupełnie jak dobrego koleżkę, z którym można paplać bez miary o wszystkich rzeczach i niektórych innych. Trzy osoby starsze
od panny Wandy zachowywały niezgrabne milczenie. Judym czuł, że wtargnął do towarzystwa tych pań. Rozumiał swą niższość społeczną i to, że jest w tej