lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Coć jest? pomocy ci trzeba? Liczże na mnie jako na Zawiszę!
-Nic mi nie jest - odpowiedział stary żołnierz - żadnej też pomocy nie potrzebują, póki tą oto ręką i tą szablą ruchać mogę; ale nasz przyjaciel, najgodniejszy w Rzeczypospolitej kawaler, w srogim strapieniu, nie wiem, czyli dycha jeszcze.
-Na rany Chrystusa! Wołodyjowskiemu się coś przygodziło?
-Tak jest! - odrzecze Charłamp, nowe strumienie łez wypuszczając. -Dowiedz się waszmość, że panna Anna Borzobohata ten oto padół opuściła.
-Zmarła! - krzyknął Kmicic chwytając się obiema rękami za głowę.
-Jako ptak grotem ugodzon.
Nastała chwila milczenia; tylko jabłka spadające biły tu i owdzie ciężko w ziemię; tylko pan Charłamp sapał coraz głośniej, płacz hamując. Kmicic zaś załamał ręce i powtarzając kiwał głową:
-Miły Boże! miły Boże! miły Boże!
-Waszmość się nie dziw moim śluzom - rzekł wreszcie Charłamp - bo jeśli waści na samą wieść tylko o przygodzie dolor nieznośnie serce ściska, cóż dopiero mnie, którym patrzył i na jej konanie, i na jego boleść przechodzącą miarę przyrodzoną.