lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-W szabli - odpowiedział zadowolony z pochwały Zagłoba - Wołodyjowski mnie doszedł. A i Kmicica poduczyłem też nieźle.
To rzekłszy zerknął na Bogusława, ale ten udał, że nie słyszy, i rozmawiał pilnie z sąsiadem.
-Ba! - rzekł hetman. -Wołodyjowskiego nieraz przy robocie widziałem i ręczyłbym za niego, choćby o losy całego chrześcijaństwa chodziło. Szkoda, że takiego żołnierza jakoby piorun uderzył.
-A co mu się stało? - spytał Serbiewski, miecznik ciechanowiecki.
-Dziewka mu umiłowana w drodze, w Częstochowie, zmarła- odpowiedział Zagłoba - i to najgorzej, że znikąd nie mogę dowiedzieć się, gdzie on się teraz znajduje?
-Przez Bóg! - zawołał na to pan Warszycki, kasztelan krakowski. -Toż ja ciągnąc do Warszawy napotkałem go w drodze również tu jadącego i przyznał mi się, że obrzydziwszy ten świat i jego vanitates, na Mons regius się wybiera, aby w modlitwie i rozmyślaniach stroskanego żywota dokończyć.
Zagłoba porwał się za resztki czupryny.
-Kamedułą został, jak mi Bóg miły! - zakrzyknął w największej desperacji.