Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
"Ależ i to licho tak gładkie, że można by oczy zgubić!..."
Lecz widocznie zaraz co innego musiało mu przyjść na myśl, bo odwrócił się do woźnicy.
-A porachuj no tam biczem konie - rzekł - i jedź żywiej.
Wartko potoczył się skarbniczek po tych słowach, tak wartko, że jadący czas jakiś siedzieli w milczeniu i dopiero gdy wjechali na piaski, Wołodyjowski ozwał się znowu:
-Ale mi ten wyjazd Ketlingowy po głowie chodzi! Że też mu wypadło pod sam mój przyjazd i pod elekcję...
-Tyle Angielczykowie na naszą elekcję zważają, ile na twój przyjazd - odparł Zagłoba. -Ketling sam z nóg ścięty, że musi wyjeżdżać i nas zostawić...
Basia już miała na języku: "Szczególniej Krzysię", ale coś nagle tknęło ją, żeby o tym, również jak i o niedawnym postanowieniu Krzysi nie wspominać. Instynktem niewieścim odgadła, że tak jedno, jak drugie, może zaraz na wstępie pana Michała dotknąć, zaboleć, i samą ją coś zaraz zabolało, więc mimo całej swej porywczości zamilkła.
"O intencjach Krzysinych i tak on się dowie - pomyślała sobie - ale widać lepiej o tym teraz nie mówić, skoro i pan Zagłoba żadnym słówkiem nie wspomniał."