lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Groński zmarszczył brwi i począł bystro patrzeć na Świdwickiego, po czym rzekł:
-Służąca panny Anney, Polcia, pytała mnie dziś rano o twoje mieszkania. Powiedz mi, co to znaczy?
Świdwicki popił znów wina.
-A była także, była. Otocka przesłała mi przez nią zaproszenie.
-Pani Otocka przestałaby ci zaproszenie, przez Polcię? Powiedz to komu innemu.
-O co tobie chodzi? - zapytał z głupia frant Świdwicki - kazała jej przesłać zaproszenie przez posłańca, ale posłańcy od wczoraj wieczór strajkują. Teraz wszyscy strajkują. Dziewczyny także - z wyjątkiem "towarzyszek", zwłaszcza starszych i brzydszych. Te jeśli strajkują, to sans le vouloir...
Odpowiedź wydała się Grońskiemu wystarczającą, gdyż istotnie posłańców brakło od wczorajszego dnia na ulicach. Zresztą Świdwicki zwrócił rozmowę w inną stronę.
-Ja go przyjąłem - rzekł - nie dlatego, żeby jednego durnia ocalić, ale dlatego, że się nudzę i że mi się tak podobało. Jakiś mądry Włoch powiedział kiedyś, że bóstwo, które utrzymuje wszystko w karbach na świecie, zowie się la paura - strach. I Włoch ma słuszność. Gdyby ludzie się nie bali, nie ostałoby się nic - ani jedna społeczna forma życia! W tej drabinie strachu jest jednak mnóstwo szczebli, a najwyższym jest strach śmierci. Śmierć! - oto prawdziwe bóstwo... Reges rego, leges lego, judices judico!... I wyznaję, że ja, któremu życie spłynęło na strącaniu z piedestałów rozmaitych bóstw, miałem najwięcej roboty, zanim się z tym bóstwem uporałem. Alem się uporał - i to tak dokładnie, żem zrobił z niego mego psa.
-Coś zrobił?
-Psa, którego, ile razy mi się podoba, głaszczę pod włos, jak na przykład teraz, gdym przyjął do siebie tego rewolucyjnego bubka. Ale to jeszcze nic! Patrzcie pod jaką ludzie żyją grozą: topór, szubienica, kula, rak, suchoty, tyfus, tabes - cierpienie, ból, całe miesiące i lata męki - dlaczego? Przez strach śmierci. A ja z tego drwię. Mnie kat nie powiesi, rak nie stoczy, suchoty nie zjedzą, ból nie złamie, męka nie upodli, bo ja na bóstwo, przed którym wszyscy drżą, zawołam w danej chwili jak na wyżła: do nogi!...
-A ten mój wściekły bubek schował się jednak przed śmiercią. Powiedz mi, co by to było, gdyby oni istotnie się nie bali?
-Nie byliby sobą - odpowiedział Groński - oni chcą życia, nie śmierci.