Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Doux pays! doux pays! - wołał po odejściu policji Dołhański. - rewolwery posiadają obecnie tylko bandyci. Wobec tego podaję się do dymisji jako dowódca sił zbrojnych jastrzębskich, zarówno lądowych, jak i wodnych. Jesteśmy teraz na łasce i niełasce!
-Jedźcie państwo jutro do Warszawy - rzekł doktór. -Tu nie ma żartów.
-Jedźmy do Warszawy - powtórzył Dołhański - i tam, nie tracąc czasu, zapiszemy się do eksproprjatorów socjal-rewolucjonistów, uważam bowiem, że jest to jedyne w kraju Towarzystwo Ubezpieczeń, które naprawdę ubezpiecza.
-Od wypadków - dodał Krzycki - a ubezpieczyć się można u mojego osobistego przyjaciela i "wspólnika" Laskowicza.
Na to znów Dołhański:
-Ten wspólnik dał ci już nawet na rachunek zaliczkę. W przyszłości zapewne jeszcze coś otrzymasz.
Grońskiemu przyszedł na myśl i list Laskowicza do panny Maryni, o którym wśród mężczyzn w Jastrzębiu on jeden wiedział - i nienawiść osobista młodego medyka do Krzyckiego. Było dość prawdopodobnym, że Laskowicz widział we Władysławie współzawodnika i przyszłego pretendenta do ręki panny Maryni - a gdy przy tym Krzycki popsuł jego robotę w Rzęślewie, mógł istotnie pofolgować nienawiści i ze względów osobistych i w imię "sprawy". Sam Laskowicz był może człowiekiem po swojemu uczciwym, ale etyka partii była przecież także w stosunku do przestarzałej moralności rewolucyjną i na takie rzeczy pozwalała.