lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Wszelako obawy były na razie płonne, gdyż po upływie godziny brwi Maryni poczęły się podnosić, drgać, a po chwili otworzyła oczy. Wzrok jej był z początku tępy i nieprzytomny. Z wolna jednak ustępowało odurzenie, a wracała świadomość zarówno tego wszystkiego, co zaszło, jak i chwili obecnej. Na twarzy jej pojawił się wyraz zdumienia i takiego rozżalenia, jakie odczuwa dziecko, ukarano okrutnie, a niesłusznie. Wreszcie zaćmiły się jej źrenice i dwie łzy spłynęły po policzkach.
-Za co?... za co?... - wyszeptała bladymi ustami.
Pani Otocka siadła przy niej i położyła dłoń na jej ręku. Grońskiego chwyciła chęć rzucić się na ziemię i bić głową o podłogę, a chora pytała dalej zdziwionym i żałosnym szeptem:
-Za co?... za co?
Bóg jeden mógł odpowiedzieć na to pytanie. Ale tymczasem zbliżył się doktór i rzekł:
-Niech pani nic nie mówi: to szkodzi.
Więc umilkła, ale wyraz rozżalenia nie schodził jej z twarzy i łzy płynęły dalej. Siostra poczęła jej je ocierać, powtarzając przy tym stłumionym głosem:
-Maryniu, Maryniu, uspokój się... ty będziesz zdrowa... nie jesteś niebezpiecznie ranna... nie, nie! doktór zaręcza...