lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Czy Władzio może zostać? - zapytała pani Krzycka.
-Może, może, tylko jak słońce zajdzie, trzeba się lepiej okryć.
Następnie spojrzał na zegarek i dodał:
-A na mnie czas jechać; ale ja mam tak mało podobnych wieczorów, że okrutnie mi niesporo! Bóg widzi jak niesporo!
I jął trzeć dłonią swoje spracowane czoło. Pani Krzycka i Władysław zapowiedzieli mu na to, iż za nic nie puszczą go przed kolacją. Szremski spojrzał powtórnie na zegarek, ale zanim zdążył im odpowiedzieć, na werandzie ukazała się ta sama postać niewieścia, która poprzednio słuchała muzyki, z głębi pokoju - lecz tym razem z dwoma pledami na ramieniu.
-To ty, Polciu - rzekła panna Anney - ach, jakaś ty rozumna!
A panna Polcia poczęła okrywać Władysława pledem. Okryła mu jednym ramiona, drugim nogi - przy czym klękła i pochyliła się tak, że jej piersi wsparły się na chwilę o kolana Krzyckiego.
-Dziękuję, panienko, dziękuję - powtarzał nieco zmieszany.
Ona zaś spojrzała mu przelotnie w oczy, a następnie odeszła bez słowa.
-Ale ja zabrałem pani pledy - ozwał się Władysław, zwracając się do panny Anney.