lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Tymczasem słońce zniżyło się znacznie i poczęło się kąpać w rozpłomienionych zorzach wieczornych. Ze skoszonych świeżo trawników dochodził mocny zapach przygrzanych przez dzienny upał kopek siana. Wszelako powietrze stało się pod wieczór rzeźwiejsze, albowiem od olszyn, okalających staw, dolatywało od czasu do czasu chłodne tchnienie, tak jednak słabe i lekkie, że nawet liście nie poruszały się na drzewach. Jaskółki zataczały kręgi coraz wyżej nad zarumienioną roztoczą stawu. Na wysokiej topoli z uciętym wierzchołkiem klekotał w gnieździe bocian, to przechylając głowę w tył, to spuszczając ją w dół, jakby się kłaniał zachodzącemu słońcu, lub odprawiał wieczorne nieszpory.
-Zagram i ja co na pożegnanie Jastrzębiowi - ozwała się nagle panna Marynia.
-Ach, kochane stworzenie! - rzekł Groński - może pójść po pulpit i nuty?
-Nie. Będę grała z pamięci.
I to rzekłszy, oddała pannie Anney album z widokami Jastrzębia, a sama pobiegła na górę i niebawem wróciła ze skrzypcami. Przez chwilę trzymała je oparte o ramię i, podnosząc w górę oczy, namyślała się, co wybrać - i wybrała: Ich grolle nicht Schumanna. Rozlewne tony napełniły ciszę ogrodową. Poczęły śpiewać, marzyć, tęsknić i płakać, kołysać się, uciszać i śnić, a z nimi czyniły to samo dusze ludzkie. Smutek stawał się smutniejszym, tęsknota mocniej tęskniąca, miłość rzewniej i głębiej rozkochaną. A "Bóstewko" grało wciąż, białe w swej muślinowej sukni, spokojne z zamyślonymi oczyma, zagubionymi gdzieś w nieskończonej dali, niepokalane i jakby wniebowzięte, przez muzykę i własną grę. Grońskiemu wydawało się, że ma przed sobą jakowąś lilię mistyczną - i rozpoczął do niej w duszy jakby litanię, w której każde słowo było uwielbieniem małej skrzypaczki za to, że gra i że wzbudziła w nim miłość, tak pozbawioną najdrobniejszego nawet pyłu ziemi, jakby była nie dziewczyną, złożoną z krwi i ciała, ale naprawdę jakąś lilią mistyczną.