Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
I dlatego, gdy przychodziły takie chwile, w których zdawało jej się, że on widzi w niej głównie przedmiot swych żądz i nie umie znaleźć w sobie siły do walki z nimi i do podniesienia swego uczucia na szlachetne wyżyny, zwątpienie ogarniało jej serce i nie mogła się oprzeć myślom, że on nie jest taki, jakim by go mieć chciała... "Ale jednak - pocieszała się w duchu - to szczera i prawdziwa natura, a gdzie jest szczerość i prawda, tam wszystko może się odnaleźć".
Krzycki zaś był istotnie szczery i to do tego stopnia, że można go było przejrzeć na wylot, jak gdyby byt szklany. Dowodem tego była opinia, którą w rozmowach z Grońskim wygłaszał o nim doktór Szremski.
-Mnie - mówił - interesuje dzisiejsza panna Hanka Skibianka jeszcze dziesięć razy więcej, niż dawna panna Anney - i życzę jej szczęścia z całej duszy. Ale jeśli ona oprze to szczęście na uczuciu, jakie ma dla niej Krzycki, to boję się, że się zawiedzie... Ja nie chcę powiedzieć o nim nic złego. Owszem, to dla mnie sympatyczny typ, bo ogromnie nasz, ogromnie swojski. Gdyby Krzycki żył sto lat temu i był ułanem, szarżowałby pod Somosierrą nie gorzej od Kozietulskich i Niegolewskich. Tylko on należy do tego rodzaju ludzi, którym, dla jakiejś idei, lub dla jakiegoś uczucia, łatwiej zginąć, niż dla nich żyć i w nich wytrwać. Zwracać się ku jednej idei, lub ku jednemu uczuciu, jak igła magnesowa zwraca się na północ - to nie ich moc, ani ich rzecz. Oni potrzebują dystrakcji, rozrywek. I nie ma w tym nic dziwnego. Pomyśleć tylko, że przez całe wieki nikomu w świecie nie było lepiej, niż rozmaitym Krzyckim i Grońskim - nikomu! Toteż wysysali rozkosze z życia, jak sok z winogron. Jedli, pili, bawili się, hulali - ba! Bili się nawet dla przyjemności. Nie byli źli, ani okrutni, bo człowiek szczęśliwy nie może być zupełnie zły. Mieli w sercu pewne uczucie ludzkości. Folgowali plemionom, które im podlegały, ale przede wszystkim - folgowali sobie. - Stąd na dnie duszy polskiej leży zawsze folga. Przyszły teraz czasy pokuty, a ta folga, prawem dziedziczności, zwłaszcza w tej sferze, do której należy Krzycki, jeszcze została . Jemu nie wystarczy ani miłość do kobiety, ani dla Ojczyzny. Będzie je kochał i w danym razie zginie dla nich, ale życiu będzie sobie folgował. I, widzi pan, właśnie dlatego powiedziałem, że nie tacy naszą społeczność odbudują.
-A jacy? - zapytał Groński.
-Przyszłe pokolenia - nie brzuchate, nie dobroduszne, nie gadatliwe, nie łase na rozkosze zmysłów, na przyjemnostki życia nie - niby do wszystkiego dobre, a do niczego niezdatne - tylko twarde, oporne, milczące i fachowe. Niedola i niewola orzą pod nie grunt od stu lat.
-A dzisiejsza chwila grunt nawozi - rzekł Groński. -Szkoda tylko, że ten nawóz tak cuchnie!...
-To nie nawóz, to nawiany piasek, który wyjaławia naszą glebę - odrzekł z energią doktór.
I począł kląć.