lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Czy pan go po tym liście widział?
-Jakże mogłem go widzieć, skoro pisał po wyjeździe. Ale szczęście, że poradziłem pani Otockiej, by tę elukubrację spaliła, gdyby bowiem znaleziono list przy rewizji w Jastrzębiu, rozumiesz, jakie policyjna przenikliwość wyprowadziłaby stąd wnioski.
W oczach Władysława błysnął gniew.
-Wolę, że nie chodzi o pannę Anney - rzekł - ale jednak Laskowiczowi nie radzę się ze mną spotkać. Bo żeby taki pawian, jak powiada Dołhański, śmiał podnieść oczy, w naszym domu, na naszą krewną i jeszcze do niej pisać, to uważam po prostu za obelgę dla nas, której mu nie daruję.
-Prawdopodobnie nigdy go nie spotkasz, gdyż on się obecnie kryje, a jeśli go spotkasz, to ani palcem nie ruszysz.
-Ja? to mnie pan nie zna. Dlaczego?
-Między innymi ze względu na nasze miłe położenie. Zastanów się: pojedynków oni nie przyjmują - i bodaj w tym jednym mają rację. Więc co? Obijesz go laską lub wytargasz za uszy?
-Całkiem możliwe.
-Poczekaj! Naprzód w jego liście nie było nic podobnego do obelgi, a po wtóre co dalej? Zabiorą was na policję, tam spostrzegą, że złapali rewolucyjnego ptaszka, który był od dawna poszukiwany, i ześlą go na Sybir, albo nawet i powieszą. Czy możesz wziąć coś podobnego na swoje sumienie?