ROZDZIAŁ XII
Krańcowy fanatyzm Laskowicza nie mógł istotnie pogodzić się z krańcowym i cynicznym sceptycyzmem Świdwickiego, który przy tym wyzyskiwał położenie, nie tylko nad miarę, ale i aż do okrucieństwa, sam on opowiadał o tym i chwalił się z tego Grońskiemu, spotkawszy go w restauracji, do której Groński po wyprowadzeniu się Krzyckiego zachodził.
-Mam dosyć - mówił - tego mojego rewolucyjnego magota. Mam go dosyć, zwłaszcza od czasu, gdym się przekonał, że osobiście jest uczciwy, i że mi pieniędzy z portmonetki nie wyciąga. Odtąd zaczął mnie nudzić, ponieważ za przechówek takiego dudka można pójść na Sybir, uważałem to z początku za rodzaj sportu. Myślałem, że będę miał stałe wrażenie pewnego niepokoju, a tymczasem i to nie. Jedyną satysfakcję jaką mam, jest wykazywanie mu głupoty, i jego własnej, i jego partii. Doprowadzam go tym do wściekłości...
-A że to chce z tobą rozprawiać.
-Nie chce, ale nie może wytrzymać. Unosi go temperament i fanatyzm.
-Raz spotkałem podobne indywiduum - odrzekł Groński - i nawet niedawno, na wsi, w Jastrzębiu. Był tam student, nauczyciel Stasia, którego Krzycki potem przepędził, bo mu podburzał parobków i agitował wśród sąsiednich chłopów.