lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

A tymczasem matka przywyknie do niej, oswoi się z nią i przywiąże jeszcze więcej. I tak matczyne serce pełne jest podziwu i wdzięczności za to, co dla niego uczyniła, a z ust jej nie schodzą słowa: "Bóg ją tu zesłał!" - Krzycki uśmiechnął się na myśl, że jednak matka przypisuje poświęcenie i odwagę młodej dziewczyny nie jakimś gorętszym uczuciom, ale wyjątkowo poczciwemu sercu, oraz angielskiemu wychowaniu, potęgującemu energię zarówno mężczyzn jak i kobiet. Powtarzała też kilkakrotnie jeszcze i pani Otockiej, że chciałaby wychować Anusię na tak dzielną kobietę, dać jej tyle sił, zdrowia i tyle miłości dla "bliźnich". Pani Otocka uśmiechała się także, słuchając tych pochwał, a Władysław myślał, że panna Anney może jednak nie dla wszystkich "bliźnich" uczyniłaby to samo, i ta myśl napełniała go szczęściem. Ostatecznie był prawie pewien, że matka zgodzi się na jego małżeństwo z panną Anney, ale chodziło mu o to, jak się zgodzi. I pod tym względem nie był zupełnie spokojny. Pani Krzycka była osobą, w stosunku do dawniejszych wymagań i pojęć, więcej niż średnio wykształcona, posiadała wysoką ogładę towarzyską, czytywała sporo książek, władała biegle językiem francuskim i włoskim, za młodych lat bywała za granicą, a jednak, tylko najbliżsi mogli wiedzieć, ile kryło się w niej narodowych i rodowych uprzedzeń i do jakiego stopnia wszystko, co nie było polskim - jeśli zwłaszcza od biedy nie pochodziło z Francji, wydawało się jej niezwykłym, obcym, dziwacznym, a nawet i rażącym. Okazało się to wypadkiem, jeszcze przed zamachem na Władysława, gdy raz zobaczyła u panny Anney angielską książkę do nabożeństwa i, otworzywszy ją, spostrzegła modlitwy zaczynające się od: "O Lord !..." Owóż należąc do pokolenia, które nie uczyło się jeszcze po angielsku - i zasiedziawszy się od całych lat w Jastrzębiu, pani Krzycka nie wyobrażała sobie inaczej "lorda", jak pod postacią długiej figury z żółtymi faworytami, przybranej w kraciaste ubranie, i ku wielkiej uciesze panny Maryni, żadną miarą nie mogła zrozumieć, jak można tak tytułować Boga. Próżno Władysław tłumaczył jej, że i po francusku, i po polsku daje się Bogu analogiczne tytuły, uważała bowiem, że jest to zupełnie co innego - i wymogła na pannie Anney obietnicę, że będzie się modliła na polskiej książce, którą obiecała jej kupić.