ROZDZIAŁ XIII
Niech pan obaczy, com dziś otrzyma...
-Niech pan obaczy, com dziś otrzymał - rzekł Władysław, pokazując Grońskiemu list, który nadszedł między innymi poranną pocztą.
Groński spojrzał i zmarszczył brwi.
-Ach! - rzekł - wyrok śmierci.
-Tak.
-Z pieczątką P.P.S. Ci szafują nią hojnie...
-Tak jak i sądy wojenne. Wart Pac pałaca. Rejent ma wyrok także, a doktór podobno kilka. Co o tym myślisz?
-Je m'en Fiche! Ale bawi mnie położenie. Nie wiem, czy pan słyszał, że dwa miesiące temu straż ziemska wykryła w Jastrzębiu szkolę tajną, którą przed rokiem założyłem, bo tak kazało mi sumienie. Jest to sprawa, mimo żem ją smarował, jeszcze niezupełnie zasmarowana, skutkiem czego obecnie mam nad głową pięść rządu i pięść socjalistów. Wesoło - co?
-Mnie nieraz przychodzi do głowy, że gdzie indziej ludzie nie potrafiliby chyba żyć w podobnych warunkach, a my jednak nie tylko żyjemy, ale czasem i śmiejemy się naprawdę wesoło.
-Taka widać nasza żyłowata, lechicka natura.
-Może być. Musisz się wszelako strzec, a kobiety trzeba wyprawić.
-Trzeba, trzeba - powtórzył Krzycki - i to za granicę, bo w Warszawie nie jest bezpieczniej. Ale niech pan o tym głupim wyroku nie mówi ani matce, ani nikomu.