lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Groński pomyślał, że istotnie każde pełne męskie życie powinno mieć dwie twarze: jedną ze zmarszczonym czołem i wyrazem natężonej myśli, zwróconą ku zadaniom ludzkości, drugą cichą i spokojną w domu przy ognisku.
-Tak - rzekł - podoba mi się ten dom, jako ucieczka od trosk, i to w nim "pyszczątko" jako atrakcja.
Krzycki ukazał w uśmiechu swoje zdrowe, świecące zęby i odpowiedział wesoło:
-Ach jak mnie się podoba! - aż dusza piszczy!
I poczęli się obaj śmiać.
-Ale - rzekł Groński - trzeba być dość szczęśliwym, żeby to znaleźć, i dość odważnym, żeby to zdobyć.
Krzyckiemu zaś przyszedł nagle na pamięć pewien bal w Warszawie, panna Róża Stabrowska, jej smutne oczy i jej białe, na wpół dziecinne jeszcze ramiona, wychylające się z tiulów jak z piany wodnej, więc westchnął z cicha:
-Czasem potrzeba i na to odwagi - rzekł - by samego siebie okiełznać.
W pokoju słychać było przez chwilę tylko miarowe tyk-tak szafkowego zegara i sapanie astmatycznego sługi, który drzemał oparty o kredens. Godzina była późna, więc Groński wstał, i otrząsnąwszy się z chwilowego zamyślenia, rzekł jakby sam do siebie:
-A te panie jutro przyjeżdżają...
Po czym dodał jakby z pewnym smutkiem:
-Och! w twoim wieku wolno się jeszcze nie kiełznać.