Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Panna Marynia w zastępstwie pani Krzyckiej, która z powodu reumatyzmu dłużej pozostawała w łóżku, nalała mu kawy, a on pocałował za to w rękę także i młodą kuzyneczkę, z czego była rada, sądząc, że to jej dodaje powagi.
-To mi się należy jako wicegospodyni - rzekła, potrząsając głową.
-A zwłaszcza ze względu na wiek - dodał Dołhański.
Ona zaś nie pokazała mu języka tylko dlatego, że była zbyt dobrze wychowana.
Lecz Dołhański, który cierpiał na katar żołądka, popatrzył z zazdrością na zajadającego Krzyckiego i rzekł:
-Ależ apetyt. Czysty kanibal.
-Zrób i ty przed śniadaniem konno milę drogi, a będziesz miał taki sam apetyt. Zresztą kanibal, nie kanibal, ale to pewna, że gdym tu wszedł, gotów byłem zjeść choćby ten oto bukiet, który stoi przede mną.
-Przyjdą może takie czasy, w których szlachta nie będzie miała nic innego do jedzenia - odrzekł Dołhański.
Ale panna Marynia chwyciła, co prędzej bukiet, i śmiejąc się, przesunęła go na drugą stronę stołu.
-Po kawie nie ma już obawy - zawołał Krzycki. -Ale jakie ładne polne kwiaty! Czy to panie same nazbierały?