Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
— Że też wy, ludzie — zawołałem, chcąc mówić o czymśkolwiek — powiadacie zaraz: to głupie, to mądre, to dobre, to złe! I cóż to wszystko znaczy? Czyście przez to zbadali wewnętrzne pobudki jakiegoś czynu? Czy umiecie nieomylnie rozwikłać przyczyny, dla których on został spełniony, dlaczego stać się musiał? Gdybyście to zrobili, nie bylibyście tak pochopni w swych sądach.
— Przyznasz mi — rzekł Albert — że pewne czyny pozostają występnymi, z jakichkolwiek by powstały pobudek.
Wzruszyłem ramionami i przyznałem mu słuszność.
— Ale, mój drogi — ciągnąłem — i tu znajdzie się kilka wyjątków. To prawda, kradzież jest zbrodnią, lecz czy człowiek, który dla uratowania siebie i swoich od haniebnej śmierci głodowej wychodzi grabić, zasługuje na współczucie, czy karę? Kto pierwszy rzuci kamień na męża, który w słusznym gniewie mści się na swej niewiernej żonie i jej nikczemnym uwodzicielu? Na dziewczynę, która w chwili rozkoszy zatraca się w nieokiełznanych uciechach miłości? Nawet nasze prawa, te zimnokrwiste pedanty, dają się wzruszać i powstrzymują karę.