lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Fatma podniosła się i wyciągnąwszy obie ręce na znak dziękczynienia, zawołała:
-A więc jestem ocalona!
-Nie, Fatmo - odpowiedział pan Rawlison - nie mów o ocaleniu, albowiem powiedziałem ci już, że śmierć nie grozi ani tobie, ani twoim dzieciom. Czy jednak chedyw pozwoli na twój odjazd, nie ręczę, albowiem Smain nie jest chory, ale jest zdrajcą, który zabrawszy rządowe pieniądze nie myśli wcale o wykupieniu jeńców od Mohammeda-Achmeda.
-Smain jest niewinny, panie, i leży w El-Faszer - powtórzyła Fatma - a gdyby on sprzeniewierzył się nawet rządowi, to ja przysięgam przed tobą, moim dobroczyńcą, że jeśli pozwolą mi wyjechać, póty będę błagać Mohammeda-Achmeda, póki nie wyproszę waszych jeńców.
-A więc dobrze. Obiecuję ci raz jeszcze, że wstawię się za tobą do chedywa.
Fatma poczęła bić pokłony.
-Dziękuję ci, sidi! Jesteś nie tylko potężny, ale i sprawiedliwy. A teraz błagam cię jeszcze, abyś pozwolił służyć nam sobie jak niewolnikom.
-W Egipcie nikt nie może być niewolnikiem - odpowiedział z uśmiechem pan Rawlison. -Służby mam dosyć, a z twoich usług nie mogę korzystać jeszcze i dlatego, że jak ci powiedziałem, wyjeżdżamy wszyscy do Medinet i może być, że pozostaniemy tam aż do ramazanu.