Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
W innych wozach nie było nikogo. Zapewne wyładowano je narzędziami i zapasami żywności.
Pochód zamykał drugi zbrojny poczet Yollofów.
Cała karawana, postępując dość zwarto, doszła do Hotelu Dżentelmenów. Nagle amazonka skręciła w bok i zbliżywszy się do grupy stojącej koło balustrady spytała dźwięcznym, spokojnym głosem:
-Dżentelmenowie, zechcijcie mi powiedzieć: czy jenerał Sutter jest w mieście?
-Yes ma'am - odpowiedzieli grzecznie górnicy.
-A gdzie jego dom?
Kilkunastu ludzi rzuciło się prowadzić. Dom nie znajdował się na ulicy Górników, ale na południe od niej, w odległości pół mili. Krępy dowódca dał znak - i cała karawana zjechawszy z ulicy skręciła we wskazanym kierunku.
Tłumy szły za nią.
Po kwadransie drogi dojechano do Sutterowego domu, który trudno było dojrzeć wśród dębów i drzew ślazowych. Tam amazonka, krępy dowódca i niewidoma pozsiadawszy weszli do środka.
W chwilę później na werandzie pojawił się Sutter bez kapelusza na głowie. Słyszano go, jak dawał rozkazy Murzynom i woźnicom, by wyprzęgli muły i rozsiodłali konie, gdyż "ladies" zostaną na noc.
To wyrażenie: "ladies", schwytane zostało w lot przez ciekawych. Któż więc były te panie? Zostanąli czy odjadą? Czy może zamieszkają w Sacramento? Między mieszkańcami miasta nie było ani jednego, który by tego jak najgoręcej nie pragnął.