lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

łacinie. Niech pani obudzi Wołodię, on znajdzie...
Maman otworzyła drzwi i Wołodia zobaczył Niutę. Była w tej samej bluzce, w której
chodziła się kąpać. Jej potargane włosy spadały na ramiona, twarz miała zaspaną, smagłą w
półmroku...
– O, Wołodia nie śpi... – powiedziała. – Wołodia, niech pan poszuka, kochaniutki, morfiny
w szafce! Same kłopoty z tą Lili... Zawsze u niej coś.
Maman coś wymamrotała, ziewnęła i poszła do swojego pokoju.
– No, niech pan szuka – powiedziała Niuta. – I czego pan tak stoi?
Wołodia podszedł do szafki, kucnął i zaczął przebierać flakoniki i pudełka z lekarstwami.
Jego ręce drżały, czuł w piersi i w brzuchu zimne fale, które przewalały się przez jego
wnętrzności. Od zapachu eteru, karbolu i różnych traw, które chwytał bez potrzeby i które
rozsypywały się w jego drżących rękach, zrobiło mu się niedobrze i zakręciło w głowie.
„Maman chyba poszła – myślał. – To dobrze...dobrze...”
– Długo jeszcze? – zapytała przeciągle Niuta.
– Już... To chyba morfina... – powiedział Wołodia przeczytawszy na jednej z sygnatur