lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Rozdział VII WOŁODIA

Wołodia, siedemnastoletni chłopak, brzydki, mizerny i nieśmiały, siedział pewnej letniej niedzieli gdzieś koło piątej po południu w altance na daczy Szumichinów i śmiertelnie się nudził. Jego ponure myśli krążyły wokół trzech spraw...

Wołodia, siedemnastoletni chłopak, brzydki, mizerny i nieśmiały, siedział pewnej letniej
niedzieli gdzieś koło piątej po południu w altance na daczy Szumichinów i śmiertelnie się
nudził. Jego ponure myśli krążyły wokół trzech spraw. Po pierwsze, miał jutro egzamin
pisemny z matematyki i wiedział, że jak go nie zaliczy, wyleci ze szkoły, bo siedział w szóstej
klasie już drugi rok i miał z algebry roczną ocenę 2 3/4. Po drugie, jego obecność u
Szumichinów, ludzi zamożnych i uważających się za arystokratów, boleśnie raniła jego dumę.
Wydawało mu się, że m–me Szumichina i jej siostrzenice patrzą na niego i jego maman jak na
ubogich krewnych i darmozjadów, że nie szanują maman i naśmiewają się z niej. Podsłuchał
pewnego razu niechcący, jak m–me Szumichina mówiła na werandzie do swojej kuzynki
Anny Fiodorowny, że jego maman stara się wyglądać młodziej i wciąż się maluje i stroi, że
nigdy nie płaci przegranej, i ma słabość do cudzych butów i tytoniu. Każdego dnia błagał ją,
żeby nie jechała do Szumichinów tłumacząc jej, jaką poniżającą rolę gra u tych nadętych