lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

– Nie szkoda mi tych dwóch tysięcy! – powiedziała pani i wielka łza pociekła po jej
policzku. – Oburzona jestem samym faktem! Nie zniosę w swoim domu złodziei. Nie, nie jest
mi szkoda, niczego nie jest mi szkoda, ale kraść u mnie – jaka niewdzięczność! Oto jak
odpłacają mi za moją dobroć...
Wszyscy siedzieli ze wzrokiem wlepionym w talerze, ale Maszuni się wydawało, że po
słowach pani wszyscy popatrzyli na nią. Spazm ścisnął jej gardło, z oczu polały się łzy, które
zaczęła pośpiesznie wycierać chusteczkę.
– Pardon – wymamrotała. – Przepraszam. Głowa mnie boli. Muszę wyjść.
Podniosła się niezgrabnie zza stołu, głośno odstawiając krzesło i coraz bardziej się pesząc,
i wybiegła z pokoju.
– Jak Boga kocham! – powiedział krzywiąc się Nikołaj Sergieicz. – I trzeba było u niej
szukać! To doprawdy... niepotrzebne.
– Nie twierdzę, że to ona wzięła – powiedziała Fedosia Wasylewna – ale czy możesz za nią
ręczyć? Przyznam się, że nie bardzo dowierzam tym uczonym biedaczkom.
– Doprawdy, Feniu, niepotrzebne... Przepraszam, Feniu, ale według prawa nie możesz