lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

całkowicie, ale jeśli się spotkamy, nie będziemy już pamiętali ani daty, ani miesiąca, ani
nawet roku, w którym widzieliśmy się po raz ostatni na tym mostku. Pani chyba się zmieni...
Zmieni się pani, nieprawdaż?
Wiera wzdrygnęła i obróciła do niego twarz.
– Pan coś mówił? – zapytała.
– Pytałem panią...
– Przepraszam, nie dosłyszałam pana.
Dopiero teraz zauważył w niej zmianę. Była blada, oddychała z trudem, a drżenie jej
oddechu przekazywało się rękom, wargom, głowie, z fryzury opadał na czoło już nie jeden
loczek jak zawsze, a dwa... Najwyraźniej unikała wzroku Ogniewa i próbując zamaskować
zdenerwowanie, raz poprawiała kołnierzyk, który niby wrzynał się jej w szyję, raz naciągała
swoją czerwoną chustę z jednego ramienia na drugie...
– Pani chyba zmarzła – powiedział Ogniew. – Niezdrowo siedzieć we mgle. Odprowadzę
panią nach hauz.*
Wiera milczała.
– Co pani jest? – uśmiechnął się Iwan Alekseicz. – Milczy pani, nie odpowiada pani na
pytania. Źle się pani czuje, czy gniewa się pani na mnie? Tak?
Wiera mocno przycisnęła dłoń do policzka ze strony Ogniewa i szybko ją odsunęła.