lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Rozdział V WIEROCZKA

Iwan Aleksejewicz Ogniew dobrze pamiętał, jak otworzył tamtego sierpniowego wieczoru brzęczące szklane drzwi i wyszedł na taras. Miał wtedy na sobie lekką pelerynę i słomiany kapelusz z szerokim rondem, o, właśnie ten, co wala się teraz razem z kozakami pod łóżkiem. W jednej ręce trzymał duży plik książek i zeszytów, w drugiej – gruby sękaty kij...

Iwan Aleksejewicz Ogniew dobrze pamiętał, jak otworzył tamtego sierpniowego wieczoru
brzęczące szklane drzwi i wyszedł na taras. Miał wtedy na sobie lekką pelerynę i słomiany
kapelusz z szerokim rondem, o, właśnie ten, co wala się teraz razem z kozakami pod łóżkiem.
W jednej ręce trzymał duży plik książek i zeszytów, w drugiej – gruby sękaty kij.
Za drzwiami, oświetlając mu lampą drogę, stał gospodarz domu Kuzniecow, łysy staruszek
z długą siwą brodą, ubrany w śnieżnobiałą pikową marynarkę. Życzliwie się uśmiechał i kiwał
głową.
– Żegnam pana! – krzyknął do niego Ogniew.
Kuzniecow postawił lampę na stoliku i wyszedł na taras. Dwa długie, wąskie cienie
przesunęły się po schodkach w stronę klombów z kwiatami, zachwiały się i oparły głowami o
pnie lip.
– Żegnam pana i jeszcze raz wielkie dzięki, mój drogi! – powiedział Iwan Aleksejewicz. –
Dziękuję za pańską serdeczność, ciepło, miłość... Nigdy, przenigdy nie zapomnę pańskiej
gościnności. I pan jest miły, i pańska córka, i wszyscy tu u was są sympatyczni, weseli i