lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

krzyczy, a on tylko głową kiwa.
– Tak i mówi, że ja ją zgubiłem?
– Tak. Proszę się nie obrażać, Nikołaju Iljiczu!
Bielajew podniósł się, postał chwilkę i zaczął przechadzać się po salonie.
– I dziwnie i...śmiać się chce! – wymamrotał, wzruszając ramionami i ironicznie się
uśmiechając. – Sam jest wszystkiemu winien, ale to ja ją, wychodzi, zgubiłem, co? Jakie
niewinne jagnię się znalazło. Tak i powiedział, że to ja twoją mamę zgubiłem?
– Tak, ale... przecież pan obiecał, że nie będzie się obrażał!
– A ja się nie obrażam i... i nie wtrącaj się! No nie, to... to wprost śmieszne! Wpadłem jak
śliwka w kompot i jeszcze winny jestem!
Rozległ się dzwonek. Chłopiec zerwał się z miejsca i wybiegł z pokoju. Za chwilę do
salonu weszła dama z małą dziewczynką. Była to Olga Iwanowna, matka Aloszy. On sam
szedł za nią w podskokach, głośno śpiewając i wymachując rękami. Bielajew kiwnął głową i
przechadzał się dalej.
– No tak, kogo teraz winić, jak nie mnie? – mamrotał fukając. – Ma rację! Znieważony
mąż!