Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Zaraz pójdę! Przyjdę i powiem: bierz mój dom, a mnie karm i szanuj. Ma obowiązek! A
jak nie, to nie ma ani domu, ani mego błogosławieństwa! Żegnaj, Iwanyczu!
Zotow wypił jeszcze kieliszek i, zapalony nowym pomysłem, poleciał do domu... Po wódce
go rozebrało, w głowie się kręciło, nie położył się jednak do łóżka, spakował całe swoje
ubranie do tobołka, pomodlił się, wziął do ręki pałkę i wyszedł z domu. Przeszedł całą ulicę
nie oglądając się za siebie, coś mamrocząc pod nosem i stukając pałką o kamienie, aż znalazł
się w polu. Do chutoru było z jakieś dziesięć – dwanaście wiorst. Szedł po suchej drodze,
patrzył na miejskie stado bydła, które leniwie przeżuwało żółtą trawę, i rozmyślał o nagłej
zmianie w swoim życiu, której tak zdecydowanie dokonał. Myślał i o swoich darmozjadach.
Wychodząc nie zamknął bramy, żeby mogły iść, dokąd chcą.
Ale nie zdążył pokonać i wiorsty, jak usłyszał z tyłu kroki. Obejrzał się i gniewnie
zamachał rękami: za nim, z opuszczonymi głowami i podkulonymi ogonami, cicho stąpały