Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
rozmyślał. Jego ruchy i głos również były spokojne i płynne, ale był to spokój inny niż u
inżyniera. Opalona, trochę ironiczna, zamyślona twarz, spojrzenie ciut spode łba i cała jego
postać wyrażały wewnętrzny zastój, intelektualne rozleniwienie... Patrzył tak jakby było mu
wszystko jedno pali się przed nim ogień czy nie, smakuje wino czy jest paskudne, zgadzają się
rachunki, które sprawdzał, czy się nie zgadzają. I jego mądra, spokojna twarz mówiła mi:
„Nic na razie nie widzę dobrego ani w pewnej pracy, ani w pewnym kawałku chleba, ani w
pewnych poglądach. Wszystko to bzdury. Byłem w Petersburgu, a teraz siedzę tutaj w baraku,
stąd znów wyjadę do Petersburga, potem wiosną znów tutaj... Czy wyjdzie z tego coś
dobrego, nie wiem i nikt nie wie... Więc nie ma o czym gadać...”
Inżyniera słuchał bez zainteresowania, z tą pobłażliwą obojętnością, z jaką kadeci ze
starszych klas słuchają podekscytowanego wujaszka–gadułę. Wydawało się, że wszystko, co
powiedział inżynier, nie było dla niego niczym nowym i że jeżeli sam by nie lenił się mówić,