lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

SCENA 7


ORGON, TARTUF

ORGON
Tak lżyć świętego męża! A łotry, hultaje!

TARTUF
Boże, odpuść mu boleść, jaką mi zadaje.
(do Orgona)
Nie wiesz, co za cierpienie szarpie mnie i płata,
Gdy widzÄ™, jak miÄ™ czerniÄ… w oczach mego brata...

ORGON
Niestety!

TARTUF
Myśl już sama o tej niewdzięczności
takim bólem przenika do szpiku mych kości,
tak mi siÄ™ kurczy serce, czujÄ™ zgrozy tyle,
że stów mi brak − i sądzę, iż umrę za chwilę.
(Orgon, cały we łzach, biegnie ku drzwiom, przez które wypędził syna)

ORGON
O, huncwocie, żałuję, żeś te drzwi otworzył,
żem ciebie tu na miejscu trupem nie położył.
Już nie gniewaj się, ochłoń, bracie, bądź łaskawy.

TARTUF
Tak, przerwijmy, przerwijmy te smutne rozprawy.
Patrzę, jaki tu zamęt rozkiełznałem srogi
i czuję, że mi trzeba opuścić te progi.

ORGON
Żartujesz?

TARTUF
Solą jestem im w oku − i widzę,
że próbują mnie zgubić, pogrążyć w intrydze.

ORGON
Cóż z tego? Czyż ja ucha podszeptom ich kłonię?


TARTUF
O, na tym się nie skończy, najmilszy Orgonie.
Dziś te plotki cię mierżą, ale za dni parę,
powtarzane uparcie, mogą zyskać wiarę.