lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Rozdział III

ZWIERZENIE SIĘ
"...wierzę, że wasze uroki
Zdolne są gwiazdy ściągać, tamować potoki."
Propercjusz, Elegia I

OD CZASU ŚMIERCI Kosmopolity Sędziwoj pozostawał w stanie odrętwienia, obojętności na wszystko, jakby po długiej i niebezpiecznej chorobie przychodził do siebie i oglądał się wokoło. Minęło parę miesięcy czasu, zwykle tak wolno i uciążliwie czołgającego się, a jeszcze jego kolce czuć mu się nie dawały. Rozmyślając o dziwnych wypadkach kilku lat ubiegłych swego życia, o zgonie mędrca, z którym los go w tak niezwykły sposób związał, uwolniony był od napaści i zjawiania się dręczącego widziadła. Rozmyślania te nie dozwalały mu zajmować się swoją przyszłością.

Jednym także z głównych przedmiotów jego marzeń była Arminia. Miłość i stosunek Kosmopolity do niej był dla niego niepojęty. Nieporządna, gorączkowa jego wyobraźnia na próżno szukała nadziemskich jakichś przymiotów w żonie mistrza. Wysuszone jego uczucie nie domyślało się nawet, iż prostota serca, czystość myśli są skarbami, z których miłość, jak słońce z łona ziemi, rozwija świat cudów. Wspomnienie więc mistrza, wyraz jego konającego wzroku, były ogniwem łączącym go z Arminią. Nie zastanawiał się już nad tym, że rozmowa z nią, jej towarzystwo, stało się powoli dla niego nieodzownym i było jedynym.