Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Piramida wieży poczęła wyrzucać wszystkimi otworami długie wytryski płomienia, które z każdą chwilą powiększały się, rosły śród widomych bałwanów dymu. Hałas powiększał się i tłumy ludu cisnęły do bram miasta. Burza na niebie, jakby dopełniała swego przeznaczenia, uchodziła daleko, kręte słupy dymu wiatr wysoko za nią pędził i grzmot coraz głuchszym się stawał. Płomienie obwinęły i zakryły wieżę, tylko krzyż czernił się na niej. Ogień i wrzawa w przerażający sposób się zwiększały, aż po niejakim czasie wysoka wieża ognista zachwiała się i padła jak długa na szczyt dachu kościelnego, zawisła w powietrzu parę sekund i runęła z okropnym trzaskiem na domy, a druzgocąc dachy rozniosła wokoło pożar. Z podstawy jej uwolnione od zawady płomienie buchnęły z nową gwałtownością; ogień objął cały kościół. Galerie pękały, kolumny i arkady zawalały się i oko błądziło w ich śladach ognistych. Sklepienia świątyni huczały pod ognistym gradem cegieł, kamieni i belek, jak odgłos armat śród szturmu. Poddmuchnięte czasem płomienie wionęły śród czarnego dymu do niesłychanej wysokości, jako krwawy sztandar zniszczenia, to znów tysiącznych kolorów ogniste języki wichrami rozczochrane igrały we wszystkie strony.