Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Dawniej rozumiał, iż wraz z posiadaniem kamienia mędrców, dysharmonia przeszłości umilknie; bo i cóż może zrównać rozkoszy geniuszu, kiedy się wydobędzie z długiej ciemności i mozołu, aby używał światła, sławy i życia - tych owoców swojej potęgi! - Ale młodzieniec czuł aż nadto dobrze, że obca władza nadała mu udział w tajemnicy, a duchowa jej wartość jeszcze od niego daleko. Teraz nowe, nieznane w jego sercu żądze budziły się, jakaś gorączka opanowała go - jak ostrogi rumaka powściąganego, chciałby jak najprędzej zacząć używać swej władzy.
Badał sam siebie czego by naprzód żądał, czego by brakło do szczęścia; wszystkie życzenia lat młodzieńczych przechodził w pamięci z kolei, i na każde zniechęcone serce odpowiadało mu bolesnym: - Nie! - A przy samym wstępie do nowego życia stał się dla siebie zagadką.
Nad miastem gęste, ciemne chmury opuszczały się coraz niżej. Przez szczerby ich czasami pasmo bladych promion słońca jak przez okno padnie ukośnie i posępnie oświeci dolinę, a znów nienawistna ciemność ją zasłoni. Z daleka długie pasy deszczu jak szarfy spuszczały się z obłoków na ziemię, a świeży chłodny wiatr czasami nagle i krótko przebiegł przez duszące powietrze. Odległy grzmot coraz bliższy i częstszy w głuchym echu gór się rozchodził i gęste wężykowe błyskawice przelatały ponad miastem, a szczyty wież i krzyże iskrzyły się na czarnym tle nieba.