lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


- Czy nic ci ten twój wybawca nie mówił?

- Ale, ale, byłbym zahaczył, kazał mi panu powiedzieć, aby pan swego przyjaciela wykupił, ale ja nie wiem, co to znaczy. A teraz, panie, gdzie pojedziemy? Ja bym myślał, pozwoli pan słudze radzić, jedźmy do Krakowa - oto w tę stronę, panie, droga do domu.

- Przywiąż teraz konie - przerwał Sędziwoj - i rozpal węgle w kuźni, potem tę oto sztabę rozpalisz w ognisku do czerwoności, tylko żwawo!

- Jak to - zawołał przerażony Jan - panicz teraz wraca do alchemiki, teraz w tej porze? Wszelki duch Pana Boga chwali! Panie, Bóg nas ukarze!

- Rób, co ci powiedziałem - odrzekł surowo Sędziwoj - albo idź ode mnie.

- Niech pan wybaczy - odparł smutnie służący, a nakładając węgle, mówił dalej, jakby sam do siebie. - W przeszłym tygodniu odebraliśmy ostatnie nowiny z domu. Dłużnicy zabrali kopalnie w Kromołowie. Ostał się jedyny już dom po rodzicu w Krakowie i ten wynajęty; powróciwszy trza będzie pod cudzym dachem szukać schronienia. Ha! ciężko odpowie przed Panem Bogiem, kto tam wynalazł to grzebanie i dmuchanie w ogniu. - A ocierając rękawem łzy poprawił żaru.