lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


- Ptaszek to jest noszony - mówił znowu Bodenstein - chociaż wszyscy o nim mówią, nikt go nie zna, a takim ichmościom z tym najlepiej. Czemuż ja się ze sobą nie taję, każdy mnie może znać!

- Są, którzy i jego znają - rzekł jeden z słuchających w podeszłym już wieku - sam byłem tego świadkiem. Nie jestem ani wędrownym alchemikiem, ani uczonym, podróżowałem jednak wiele i do sytu nasłuchałem się podobnych powieści, o wielu przekonałem się następnie, iż na fałszu zasadzały się, dlatego, przyznam się, sława Kosmopolity nie uwodziła mnie wcale. Doświadczenie jednak może nadać wprawę odróżniania, człowiek ten nie ma nic podobnego do wszystkich, o jakich słyszałem adeptach i cudownych włóczęgach. On jakąś tajemną siłą, której wytłumaczyć sobie niepodobna, pociąga do siebie wszystkich. Najmniejszy jego wyraz, poruszenie, obdarzone są jakąś wyższością zadziwiającą, nakazującą mimowolne uszanowanie.

Sędziwoj spojrzał się znaczącym wzrokiem na Rogosza, który tylko ruszył ramionami.

- Od pierwszego wejrzenia - mówił dalej obcy - jakaś nieznana siła pociągała mnie ku niemu, nie zapomnę nigdy uroku jego nauczającej rozmowy, która była dla mnie rozkoszą. W niedzielę zeszłą przechadzaliśmy się wieczorem po bulwarze, gdy nagle zastępuje nam drogę jakiś stary i siwy zupełnie człowiek; złożywszy ręce na krzyż na piersiach upadł na kolana przed Kosmopolitą i w nie znanym mi odezwał się do niego języku. Był to zakrystian kościoła Panny Marii, znajomy wszystkim. Człowiek ten, przechodząc różne koleje, przebył dwadzieścia lat w Tunis w Afryce w niewoli u korsarzy. Kosmopolita podniósł go, rozmawiał chwilę, obdarzył pieniędzmi i pożegnał. Nie miałem śmiałości wypytywać go się, skąd by znał starca i w jakim języku do niego mówił. Odtąd nigdzie go spotkać nie mogę i nadaremnie szukam.