Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Arminio! Powstań, jeszcze jest nadzieja. - Postąpił później do chorej, usiadł na łóżku, potarł jej skronie rękoma, z stojącego obok stolika wziął puchar szklanny, wsypał do niego ze złotej puszki trochę proszku czerwonego, nalał wody i przytknął do ust chorej mocno się jej w oczy wpatrując. Lekarze stanęli półkolem, żaden nie śmiał przemówić, chociaż przed chwilą zgadzali się wszyscy na to jedno, że woda zabiłaby pacjentkę. Ta zaś, spragniona gorączką, długim ciągiem wychyliła napój. Głowa jej opadła na poduszki. W przezroczystej jak alabaster twarzy wewnętrzny płomień życia na nowo się rozpalał. Córka, z założonymi na piersiach na krzyż rękoma, z bojaźnią wpatrywała się w nieznajomego.
Chora od tylu dni raz pierwszy zasnęła. Nieznajomy postąpił parę kroków, puścił szklanny kubek na kamienną podłogę, iż się rozprysnął na sztuki i wolnym krokiem już miał opuścić mieszkanie, gdy niemy dotąd Bodenstein przypatrujący się chorej pierwszy jakby się ocknął i z nadętą miną zawołał:
- Poznałem cię! Na próżno byś się przede mną taił, witam cię, szczęśliwy posiadaczu panaceum życia, sympatia moja nie myli mnie; nie wypieraj się, wszak jesteś wyznawcą i zwolennikiem wielkiego mistrza naszego Paracelsa. Bądź pozdrowiony, bracie mój!