Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Posuwano w nie wiarę aż do śmieszności. W 1518 r. wielki astrolog i matematyk, Jan Stefler, w dedykowanej królowi hiszpańskiemu, późniejszemu cesarzowi Karolowi V, księdze pod tytułem Prognosticon, przepowiadał wielki potop, mający całą ziemię zatopić, roku 1524 w miesiącu lutym.
Proroctwo to sprawiło tak pomiędzy ludem, jak i pomiędzy możnymi, ogólny przestrach.
Jenerał cesarski, hrabia Wit-Rango, niczym od wiary w tę przepowiednię odwieść się nie dał, żądał koniecznie, aby mu dozwolono wynieść się z wojskiem na najwyższe góry i zawczasu radził tamże magazyny zakładać. Obawa tego potopu panowała jednostajnie prawie w całej Europie; we Francji wielu ludzi ze strachu utraciło rozum. Każdy zawczasu przemyśliwał o sposobach ratunku. Wielu z posiadających dobra ziemskie nad morzem i wielkimi rzekami sprzedawali swoje majątki i udawali się w góry, oczekując potopu. Inni budowali okręta dla ratunku. Prezydent Auriol w Tuluzie kazał dla siebie i całej swojej rodziny wystawić wygodną arkę i opatrzył ją we wszystkie potrzeby. Spoczywała ona na czterech wysokich murowanych słupach, aby nie od razu z pierwszą wodą spłynęła. Nie tak daleko sięgnął w przezorności Hendorf, niemiecki burmistrz w Wittenbergu; zamiast arki przygotował sobie mieszkanie pod strychem swego domu, dokąd przede wszystkim wnieść kazał kilka beczek dobrego piwa na pociechę śród okropności potopu. W końcu nadszedł straszliwy dzień oczekiwanej przepowiedni - piękna pogoda zadała kłamstwo prorokowi. Pomimo to astrologia nie straciła powagi, nadzwyczajnym modlitwom i postom księży przypisano odwrócenie klęski, a tenże sam Stefler odważnie znowu przepowiedział koniec świata na rok 1568.