Dzień pięćdziesiąty drugi
Zebraliśmy się o zwykłej godzinie...
Zebraliśmy się o zwykłej godzinie i stary naczelnik, ulegając niecierpliwości słuchaczów, pośpieszył z dalszym ciągiem historii, którą Busqueros opowiadał na życzenie Toleda.
DALSZY CIĄG HISTORII NACZELNIKA CYGANÓW
Jak tylko Cornadez stawił się o oznaczonej godzinie, pielgrzym tak dalej jął rozpowiadać:
DALSZY CIĄG HISTORII POTĘPIONEGO PIELGRZYMA
Pudełko moje było próżne, cukierki wszystkie zjedzone, ale spojrzenia nasze zdawały się chcieć ożywić przygasłe zapały. Nasze myśli karmiły się występnymi wspomnieniami, a nasza niemoc miała swój grzeszny urok.
Jest właściwością występku, że zagłusza uczucia natury. Pani Santarez, cała oddana wyuzdanym żądzom, zapomniała, że ojciec jej jęczy w wiezieniu i że wyrok śmierci może został już na niego podpisany. Ja tym mniej o nim myślałem, gdy szczególna okoliczność, która opowiem, zwróciła nań moją uwagę.
Pewnego wieczora wszedł do mnie jakiś nieznajomy, starannie osłonięty szerokim płaszczem. Przeląkłem się go nieco, tym bardziej że twarz ukrywał pod maską. Tajemniczy człowiek skinął mi, abym usiadł, i uczyniwszy to samo, rzekł: