lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Dzień czterdziesty piąty

Zebraliśmy się o zwykłej godzinie i prosiliśmy...
Zebraliśmy się o zwykłej godzinie i prosiliśmy margrabiego. aby raczył dalej opowiadać, co też uczynił w tych słowach:

DALSZY CIĄG HISTORII MARGRABIEGO TORRES ROVELLAS

Mówiąc wam, że wpadłem w niełaskę, nie wspomniałam ani słowa, co przez ten czas porabiała moja żona. Elwira z początku sprawiła sobie kilka sukien z ciemnych materii, następnie zaś odjechała do klasztoru, którego rozmownica od razu zmieniła się w salon do przyjmowania gości. Wszelako żona moja pokazywała się tylko z chustką w ręku i rozpuszczonymi włosami. Dowody tak niezmiennego przywiązania mocno mnie wzruszyły. Jakkolwiek uniewinniony, atol: tak dla formalności prawnych, jak też wskutek powolności wrodzonej Hiszpanom, musiałem jeszcze cztery miesiące przesiedzieć w więzieniu. Skoro odzyskałem wolność, natychmiast udałem się do klasztoru margrabiny i przywiozłem ją do domu;

gdzie powrót jej uświetnił wspaniały bal - ale jaki bal! sprawiedliwe nieba!

Tlaskali już nie było, najobojętniejsi ze łzami w oczach ją wspominali. Możecie wyobrazić sobie moją boleść; odchodziłem od zmysłów i nic dokoła nie spostrzegałem. Dopiero nowe uczucie, budzą: błogie nadzieje, wyrwało mnie z tego opłakanego stanu.