Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Wtedy mój ojciec, przybrawszy jeszcze straszliwszą postawę, zawołał:
- Hierro! niech cię Bóg broni od usprawiedliwień, gdyż te przypuszczają możność obrazy.
- W takim razie - rzekł Garcias - pozostaje mi tylko z pokorą poddać się karze, jaką Wasza Miłość w imieniu swego pradziada raczy mi wymierzyć. Śmiem tylko błagać, aby dla ochrony godności mego zawodu kara ta została mi wyznaczona przez naszego spowiednika; tym sposobem będę mógł ją uważać za pokutę kościelną.
- To nie jest zła myśl - rzekł mój ojciec, znacznie uspokojony. - Pamiętam, żem kiedyś napisał mały traktat o zadośćuczynieniach, w razie gdyby pojedynek nie mógł mieć miejsca; muszę się nad tym głębiej zastanowić.
Ojciec zdawał się z początku głęboko rozmyślać nad tym przedmiotem, ale przechodząc z jednych uwag do drugich, zasnął nareszcie w swoim fotelu. Matka moja i teolog od dawna już spali i Garcias niebawem poszedł za ich przykładem. Natenczas ja odszedłem do mego pokoju i tak minął pierwszy dzień po moim powrocie do rodzicielskiego domu.
Nazajutrz z rana fechtowałem się z Garciasem, następnie poszedłem na polowanie, po wieczerzy zaś, gdy wszyscy zasiedli koło komina, ojciec znowu posłał teologa po wielką księgę. Wielebny przyniósł ją, otworzył na chybił trafił i zaczął czytać, co następuje: