lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Piątego dnia naszej podróży znaleźliśmy się pośród eskadry don Femanda Arudez. Kazano nam przepływać z tyłu admiralskiego okrętu. Na złoconym i przystrojonym różnobarwnymi flagami mostku spostrzegłem don Femanda, bogato ozdobionego łańcuchami licznych orderów. Orszak oficerów otaczał go z poszanowaniem. Admirał przyłożył tubę do ust, zapytał, czy nie spotkaliśmy kogo w drodze, i kazał płynąć dalej. Minąwszy go kapitan naszego okrętu rzekł:

- Widzieliście admirała, dziś jest margrabią, a jednak zaczął od takiego chłopca okrętowego jak ten, który oto zamiata pokład.

Gdy Hermosito doszedł do tego miejsca swego opowiadania, kilka razy rzucił zakłopotanym wzrokiem na Mencję. Domyśliłam się, że nie chce się tłumaczyć w jej obecności, wyprawiłam ją zatem z pokoju. Radziłam się w tym jedynie mojej przyjaźni dla Girony i myśl, że mogę wpaść w podejrzenie, nie przeszła mi nawet przez głowę. Gdy Mencja wyszła, Hermosito tak dalej mówił:

- Zdaje mi się, że czerpiąc pierwszy pokarm życia z jednego z tobą, pani, źródła, jednakowo wykształciłem z tobą duszę, tak że mogłem myśleć tylko o tobie, przez ciebie lub o tym, co cię dotyczyło. Kapitan powiedział mi, że don Femando stał się margrabią z chłopca okrętowego; wiedziałem, że twój ojciec także jest margrabią, zdawało mi się więc, że nie ma nic piękniejszego nad ten tytuł, i zapytałem, jakim sposobem don Fernando go pozyskał. Kapitan wytłumaczył mi, że postępował od stopnia do stopnia i wszędzie odznaczał się świetnymi czynami. Odtąd postanowiłem wejść do służby morskiej i zacząłem wprawiać się w bieganiu po masztach. Kapitan, któremu mnie powierzono, o ile możności sprzeciwiał się temu, ale nie chciałem go słuchać i byłem już dość dobrym marynarzem, gdy przybyliśmy do Veracruz.