Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Nazajutrz pasterze znaleźli mnie na polu i przynieśli do tej pustelni. Wyspowiadałem się z grzechów i u stóp ołtarza znalazłem niejaką ulgę w cierpieniach.
Po tych słowach opętaniec zaryczał straszliwie i u-milkł. Natenczas pustelnik zabrał głos i rzekł:
- Przekonywasz się, młodzieńcze, o potędze szatana, módl się więc i płacz. Ale już jest późno, wypada się nam rozłączyć. Nie ofiaruję ci na noc mojej celi, gdyż krzyki Paszeka nie dałyby ci zasnąć. Idź. połóż się w kaplicy, tam pod osłoną krzyża znajdziesz opiekę przeciw złym duchom.
Odpowiedziałem pustelnikowi, że będę spal tam, gdzie mu się podoba. Zanieśliśmy małe łóżko polowe do kaplicy i pustelnik odszedł, życząc mi dobrej nocy.
Znalazłszy się sam jeden, zacząłem przywodzić na pamięć opowiadanie Paszeka. W istocie, pod pewnymi względami przypominało ono moje własne przygody i właśnie zastanawiałem się nad tym, gdy północ uderzyła. Nie wiedziałem, czy to pustelnik dzwonił, czyli też zabrzmiało diabelskie hasło. Wtedy usłyszałem, że ktoś skrobie do drzwi. Podszedłem i zapytałem:
- Kto tam?
Cichy głos odpowiedział mi:
- Zimno nam - otwórz - to my - twoje drogie kochanki.
- A jakże, przeklęci wisielcy - zawołałem - idźcie precz do waszych szubienic! nie przeszkadzajcie mi spać!
Na to cichy głos znowu się odezwał:
- Drwisz sobie z nas, bo siedzisz w kaplicy, ale pójdź no tu do nas na dwór.
- Służę wam w tej chwili! - szybko odpowiedziałem. Porwałem za szpadę i chciałem wyjść, ale cóż, kiedy zastałem drzwi zamknięte. Powiedziałem to upiorom, które ani słowa nie rzekły. Położyłem się więc i spałem aż do białego dnia.