lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Z konarów liście na poły opadły,
Liść, co pozostał – zwiędły i zwalany,
Szumiał po drzewie jak krwawe łachmany.
Bez kształtu, spiekły, podarty, nieżywy,
Zimę i lato wisiał na konarze;
Kruk się go lękał, a jeleń pierzchliwy
Nigdy nie zasnął w tym krzemiennym jarze
Bo z wiatrem ów liść łopotał straszliwy
Jako szatańskie skrzydło, całe w żarze...
Nocą spod owych skrwawionych warkoczy
Próchno świeciło się w dębie – jak oczy.
Na drzewo spadły dwa ptaszki Wenery.
Beniowski w galop szedł za lotem ptaków,
Albowiem ujrzał dwa ruskie giwery
I sześć pod dębem kozackich kołpaków...
Którzy tam pewnie jako marodery
Szukali w drzewie skarbów lub Polaków...
I nie znalazłszy w nim nic – dla igraszki
Chcieli zapalić dąb i upiec ptaszki.
Znieśli już bowiem wkoło suchych liści
I oczeretów, jałowców i cierni;
Już jeden krzesał ognia, którzy czyści
W czyśćcu, a na tym świecie wszystko czerni,
I byliby dąb pewnie ci ogniści
Spalili – wiatr dął taki jak w hamerni –
Szczęściem, bohater mój napadł na wrogi
I jął ich rąbać tak, że poszli w nogi