Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Tak jest - powiedziała panna Montag - albo raczej wcale tak nie jest, pan to dziwnie ostro wyraża. Na rozmowy nie daje się przecież na ogół ani nie odmawia zgody. Ale może się zdarzyć, że uważa się rozmowę za niepotrzebną, i to właśnie zachodzi w tym wypadku. Teraz po pana uwadze mogę przecież mówić otwarcie. Pan prosił moją przyjaciółkę ustnie czy pisemnie o rozmowę. Ale moja przyjaciółka, tak przynajmniej muszę przypuścić, wie, czego się ta rozmowa ma tyczyć, i jest dlatego, z powodów mi nie znanych, przekonana, że nikomu nie przyniesie to korzyści, jeśli rozmowa rzeczywiście dojdzie do skutku. Zresztą opowiedziała mi o tym dopiero wczoraj, i to bardzo ogólnikowo, dodała przy tym, że i panu na pewno nie może bardzo zależeć na rozmowie, bo tylko przez przypadek wpadł pan na tę myśl i pozna niezawodnie sam, jeśli nie już teraz, to jednak bardzo rychło, bezsensowność tego wszystkiego, nawet bez szczególnego wyjaśnienia. Odpowiedziałam na to, że ma rację, ale ja uważam za korzystniejsze dla zupełnego wyjaśnienia sprawy dać panu jednak wyraźną odpowiedź. Ofiarowałam się wziąć na siebie to zadanie. Po pewnym wahaniu przyjaciółka ustąpiła mi. Mam nadzieję, że działałam także po pańskiej myśli, bo nawet najmniejsza niepewność w najbłahszych sprawach jest przecież zawsze męcząca i jeśli ją, jak w tym wypadku, łatwo usunąć, to lepiej, by to się zaraz stało.