lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Gdy w ten sposób pozbył się wątpliwości co do tej kobiety, zaczął mu się dialog przy oknie zanadto dłużyć, zapukał w podium palcem, a potem również pięścią. Student przelotnie spojrzał ponad plecami kobiety na K., nie dawał się jednak odwieść od swego, przeciwnie, przycisnął kobietę silniej do siebie i objął ją. Ona schyliła głowę, jak gdyby go uważnie słuchała, on zaś schyloną pocałował głośno w kark, nie przerywając rozmowy. K. widział w tym potwierdzenie tyranii, o jaką oskarżała ta kobieta studenta, wstał i chodził po pokoju tam i z powrotem. Zastanawiał się, rzucając z ukosa spojrzenia na rywala, w jaki sposób mógłby go prędko się pozbyć, dlatego z przyjemnością zauważył, że student, któremu widocznie przeszkadzały kroki K., przechodzące niekiedy w głośne tupanie, odezwał się:
- Jeśli pan się niecierpliwi, może pan odejść, mógł pan to już wcześniej uczynić, nikt by za panem nie tęsknił. Nawet powinien pan był odejść po moim wejściu, i to jak najprędzej.
Mimo całej wściekłości bijącej z tych słów tkwiła w nich również duma przyszłego urzędnika sądowego, który mówi do uprzykrzonego oskarżonego. K. stał nadal całkiem blisko niego i rzekł z uśmiechem: