lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Jakże umiał wicedyrektor wszystko sobie przywłaszczyć, czego K. musiał z konieczności się wyrzec. Czy jednak K. nie za prędko rezygnował z rzeczy, co do których nie zachodziła konieczność wyrzeczenia się? Podczas gdy z nieokreśloną i jak sam musiał przyznać, znikomą nadzieją biegł do jakiegoś nieznanego malarza, doznawało jego stanowisko tutaj niepowetowanej szkody. Na pewno byłoby o wiele lepiej zdjąć palto i odzyskać dla siebie przynajmniej tych dwóch
panów, którzy przecież jeszcze musieli czekać. K. byłby może spróbował to zrobić, gdyby nagle nie spostrzegł w swoim pokoju wicedyrektora szukającego, jak gdyby był u siebie, czegoś na półce z książkami. Gdy K. zirytowany tym zbliżał się do drzwi, zawołał on:
- Ach, pan jeszcze nie odszedł! - zwrócił ku niemu swą twarz, której liczne głębokie zmarszczki zdawały się świadczyć raczej o sile niż o starości, i zaczął natychmiast dalej szukać. - Szukam odpisu umowy, który, jak twierdzi przedstawiciel firmy, znajduje się podobno u pana. Czy nie pomoże mi pan go znaleźć? - K. zrobił krok naprzód, ale wicedyrektor rzekł: