SCENA II
Teresa, Walery
WALERY
z uczuciem całując ręce Teresy
O! Boże, co za radość, jak słodkie przejęcie!
TERESA
Jesteś z nami, twój widok troski me osładza
I długiej niebytności tęsknotę nadgradza.
WALERY
Ta nieprzytomność, co nas tak długu dzieliła,
Tereso, serca twego dla mnie nie zmieniła?
TERESA
Mógłżeś wątpić? Uczucia, w dzieciństwie powzięte,
Dochowałam ci mimo przeszkody zawzięte;
Ty wśrzód zabaw, wśrzód świata wielkiego rzucony;
Samą pracą, widoków mnóstwem roztargniony,
Łatwiej ponosić mogłeś smutek oddalenia-
Mnie każde miejsce twoje wznawiało wspomnienia;
Przywodzić czasy z tobą strawione tak mile,
Myśleć o tobie, tobie poświęcać me chwile
To szczęściem, zatrudnieniem to było codziennym.
WALERY
Wśrzód tylu roztargnienia nie stałem się zmiennym;
Czas wszystek poświęcałem pierwszej powinności,
Odpoczynek wspomnieniom i czułej miłości.
Ani rozumiej, żem jest tak płochy, tak słaby, ·
Żebym się przez łudzące dał uwieść powaby.
Te piękności, tak bardzo podobać się chciwe,
Widziałem bardziej próżne aniżeli tkliwe:
Wolą być przez czcicielów roje otaczane,