lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

SCENA VII

Szarmantcki i Starościna

STAROŚCINA
Queton! po cóż tak krzyczał sposobem nieznośnym?

SZARMANTCKI
Nie wiem, skąd mu się wzięło być ze mną zazdrośnym.

STAROŚCINA
Cest assez dróle prawdziwie; to on kochać umie?

SZARMANTCKI
A skąd znowu? on tego wcale nie rozumie.
Jego rzecz mowy pisać, prawo zacytować,
Lecz tej tkliwej czułości nie umie pojmować,
Tych rzutów serc do siebie, tego rozrzewnienia...

STAROŚCINA
Tych łez słodkich, tych nocy bezsennie trawienia.

SZARMANTCKI
Bezsennie? on noc całą chrapie jak zabity.

STAROŚCINA
Ach! bo mu serca ogień nie pali ukryty
Ni okrutne suwniry!
płacze

SZARMANTCKI
Te łzy, te rozpacze
Porzuć, proszę, bo ja się prawdziwie rozpłaczę.

STAROŚCINA
Comme vous étes bon, honnéte, jak masz duszę tkliwę!
Ty jeden cieszyć możesz serca nieszczęśliwe.

SZARMANTCKI
Wszystkiego mi się zwierzyć możesz poufale;
Z dawna widzę, że smutek, ciężkie jakieś żale
Struły życia waćpani; ustawnieś stroskana.

STAROŚCINA
Twarz waćpana otwarta, dyskrecja tak znana
Ufność we mnie wzbudzają; wszystko mu odkryję.
Widzisz, w jakich suspirach i tęsknocie żyję.