SCENAVII
SZARMANTCKI
sam
Zimne niby pożegnanie.
Ale jak mię to gniewa takie udawanie!
Bo to niby odmawia i niby się chwieje,
A wewnątrz, wiem, że dla mnie z miłości szaleje.
Nie takie panny człowiek wyprowadzał z głowy.
Ach! żeby tylko mógł być kasztanek mój zdrowy!
Reszta pomyślnie idzie: Teresa mię kocha,
Ojciec mię życzy, całkiem za mną jest macocha,
Parę milijoników dobrze jest zacapić!
Przynajmniej długi człeka nie będą już trapić.
słychać hałas za teatrum; Szarmantcki ogląda się
Cała, widzę, czereda wali się z hałasem,
Ja uciekam i frak mój odmienię tymczasem.