Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Szlachcic szlachcicem, a wojna wojną - ozwał się starosta.
-Bardzo to misternie wasza dostojność wywiodła - odrzekł Zagłoba.
-A taki pan Czarniecki kontempt Carolusowi w końcu powariuje! Zauważył Wołodyjowski. -Byłem też na niejednej wojnie i mówić o tym mogę.
-Pierwej my mu powariujemy pod Zamościem - odparł pan starosta kałuski wydymając usta, sapiąc z okrutną fantazją, wytrzeszczając oczy i biorąc się w boki. -Ba! fiu! Co mnie tam! Hę! Kogo w gości proszę, temu drzwi otwieram! Co? ha!
tu pan starosta zaczął jeszcze mocniej sapać, kolanami o stół uderzać, przechylać się, kręcić głową, a srożyć się, a oczami błyskać i mówić, jako miał zwyczaj, z pewną rubaszną niedbałością:
-Co mi tam! On pan w Szwecji, a Zamoyski Sobiepan w Zamościu. Eques polonus sum, nic więcej, co? Alem u siebie. Ja Zamoyski, a on król szwedzki... a Maksymilian był austriacki, co? Idzie, a niech idzie... Obaczym! Jemu Szwecji mało, mnie Zamościa dość, ale go nie dam, co?
-Miło, mości panowie, słuchać nie tylko takiej elokwencji, ale tak zacnych sentymentów! - zakrzyknął pan Zagłoba.